— A mości Don Alvaro Tarfe — możesz się tu zatrzymać, gospoda ta porządna jakaś.
Na tę nazwę Tarfe, Don Kichot rzekł do Sancha:
— Pamiętasz, Sancho, że czytając książkę, ową drugą część historii Don Kichota z Manchy, znalazłem tam nazwisko Avaresa Tarfa?
— Zdaje mi się, że tak — odparł Sancho — niech ci panowie zsiądą naprzód, potem ich się zapytamy.
Przybysze pomieścili się w stancji wpodle218 Don Kichota. — Szlachcic, zdjąwszy buty i lżejsze przywdziawszy ubranie, poszedł chłodzić się w bramie gospody, gdzie się Don Kichot przechadzał.
— Panie, wolno mi się zapytać, dokąd pan jedziesz? — zapytał.
— Do wioski tu w pobliżu, gdzie dom posiadam — odrzekł Don Kichot — a pan dokąd?
— Ja, panie, rodem z Grenady i tam się udaję — odrzekł kawaler.
— Dobre to miasto — wtrącił Don Kichot — wielu tam uczciwych ludzi, ale, panie, wybacz mi pan, że się zapytam, jak godność pańska, serce mi szepce, że nie robię tego bez powodu.
— Jestem Alvaro Tarfe — odrzekł kawaler.