To słodkie a to korzenne,
A to ma barwy odmienne,
Obejrzcież, panowie moi,
Bóg wiedz, już trzeci rok stoi.
To więc we wsze kąty leją,
A drudzy sie spiwszy śmieją,
Podstoli, kuchmistrz, podczaszy,
Każdy swój garniec wystraszy.
Bo drzy łyka, póki sie drą,