Mało rozkosz z zysku tego.
Jakoby złe piwo warzył,
Bowiem sie cały dzień swarzył602.
A to k’temu ma na pomoc,
Iż to już nie spał drugą noc.
Idzie, zbladł, spuchły mu oczy,
Jako pijany sie toczy...
Nadobny to zysk, mój panie,
Gdy każdy na swym przestanie,
Ani komu nie bywa krzyw,