A czemuż ty sobie masz mierzić starość swoję albo się ją brzydzić? A owszem by się w niej kochać, iż cię opuściły burdy a rozliczne kłopoty świata tego, a tyś je też opuścił, a owszem o nie nic nie dbasz. A będąc postanowiony w nadobnym a spokojnym żywocie swoim, jużeś tego pewien, iż nie tak często możesz obrazić Pana swego. A jeśli go obrażać nie będziesz, a czegóż się innego masz nadziewać1819, jedno wielkiej łaski a dobrodziejstwa a błogosławieństwa Jego, gdyż nad takim każdym jest pilne oko święte Jego, a nad każdym takim podniosł możną rękę swoję, strzegąc go, aby i włos nie spadł z głowy jego. Także i aniołom swym rozkazał, aby była na wszem pilność ich a straż pewna od każdego niebezpieczeństwa jego. A nie rozkoszże to, bracie miły, być w pokoju od burd, od kłopotów świata tego, być w pokoju a w obronie Pana swego, od każdego niewidomego nieprzyjaciela swego? Już czart z daleka, dysząc a dziwując się, zaglądać musi, a pomyślając sobie, co to jest za pan, iż go tak pilnie strzegą, a iż nie mogą mieć ani przystępu, ani żadnej przyczyny do niego. Już cię też ciało trwożyć nie może, gdyż przyszło do uspokojenia swego. Już też świat tobą nazbyt kołysać nie może, gdyżeś porzucił wszytki obrzydłe burzki a sprawy jego. A czegóż już czekać masz? Tylko jeszcze onej ostatniej rozprawy, abyś się rozprawił a rozsądził z onym ostateczniejszym nieprzyjacielem swoim, z śmiercią swoją, wedle wolej Pańskiej, której się nic nie będziesz lękał, gdy tak będziesz nadobnie postanowionym we wszytkich sprawach swoich.
5. Przypadki świata tego nic wiernemu nie straszne
Bo jeśliby też co czasem nie po myśli na cię przypadło, abo choroba, abo frasunk jaki, już masz wysszej1820 napisane wszytki pociechy i wszytki obrony, jako się wierny cieszyć ma w przygodach swoich. Abowiem nie rozumiej temu, abyć to przyszło z gniewu albo z jakiej niełaski Pańskiej, gdy będziesz zawżdy chodził, tak jakoś słyszał, w tym pobożnym, pomiernym a poczciwym postanowieniu twoim. Bo albo cię będzie próbował jako Jopa, jeśliżeś1821 Mu stały w swojej wierze, a iż o Nim nie zmienisz nadzieje swojej, a jeśli nie będziesz gdzie indziej szukał oprócz niego rady a nadzieje o wspomożeniu swoim. A pewnie, iż gdy cię tak zastanie, iż tak jako Jopowi nagrodzi sowito pociechy twoje. Bo też Pan czasem i dla sławy a chwały swej karze wierne swoje, aby nad nimi, gdy je skarze, a potym zasię pocieszy, okazał możną hojność Bóstwa swego, aby się niewiernicy dziwowali, jako ten Pan ze złego dobre, a z smętku pociechę zawżdy jako raczy uczynić może nad wiernymi swymi. Ano masz tego pewny przykład nad onym ślepo narodzonym, którego Pan jaśnie oświecić a hojnie pocieszyć przed onymi niewiernymi jerozolimskimi tłuszczami1822 jawnie raczył, gdy pytali: „Panie wiemy za grzech pomstę1823, przecz ten tak był skaran tą ślepotą, jeśli on zgrzeszył, jeśli rodzicowie jego?”. Pan powiedzieć raczył, iż ani on, ani rodzicowie jego, ale tak był na to sprawion a zgotowan, aby się nad nim okazała możność a chwała Boga żywego.
Także też tego patrz i na Tobiaszu w onym srogim zaślepieniu1824 jego. Także też tego patrz i na Danielu w onym dole między srogie lwy wsadzonym. Także tego patrz na Dawidzie, na Jonaszu, na Hesterze, na Zuzannie, na Judycie, jako Pan dziwnie wierne swe upatrować a cieszyć1825 je raczył. Ale kto by się tego naliczył, jako dziwnie Pan moc bóstwa swego zawżdy okazował nad wiernymi swymi? Także też ty o sobie to rozumiej, a nic w tym nie wątp, iż jeśliby co na cię przypadło nie po myśli twojej w tej starości twojej, albo choroba jaka, albo przygoda jaka, pewnie się tym ciesz a tego bądź ist1826, iż albo cię Pan probuje, albo chce nad tobą okazać możność bóstwa swego, iż on to wszytko umie odmienić, a każdy smętek w prędką pociechę obrócić kiedy jedno raczy.
6. Złym czemu Pan dobrze czyni
Acz też czasem widasz, że się i złym zdarza po myśli, ale różna pociecha ich od pociechy wiernych a cnotliwych, bo tym Pan jedno do czasu płaci ony też doczesne powinności ich, bo się wżdy w imię Jego krzcili, wżdy też kiedy czasem co dobrego udziałają. Ale ty ich doczesne dobrodziejstwa rychło się im zasię w smutek a w wieczny upadek obrócą. Abowiem i sprośne bywa dokończenie ich, i srogie a żałosne roztarganie onego nabytego dobrodziejstwa ich, i plugawe zeście potomstwa ich, i wieczne potym zatracenie ich. A nie trzeba żadnego pisma ani żadnej inszej próby na to, kto pojrzy we wszytki stany świata tego, jeśli tego jaśnie nie najdzie, co prorok powiedział, iż: „byłem młod, a zstarzałem się i wielem świata schodził, a nie widziałem tego nigdziej, aby był kiedy sprawiedliwy opuszczon albo potomstwo jego aby nabywało chleba swego. A złościwegom zawżdy widział, ano go samaż złość jego pobiła”.
Ano była stara przypowieść, a pewnie, iż pewna, iż byli w jednej wsi dwa szlachcicy, jeden był dobry, cnotliwy a wierny i na wszem pobożny, drugi był łakomca, łupieżca a na wszem złościwy a niepobożny. Temu cnotliwemu potym urodził się syn, i już był dla onego syna odmienił onę stateczność i onę pobożność swoję, i począł był jakoś przyłakomszym1827 nabywać a przyczyniać onej majętności swojej, i już i ony1828 jałmużny, i inne miłosierne uczynki jakoś były ustawać poczęły u niego. A byli niedaleko onej wsi dwa pustelnicy w lesie, jeden był święty a doskonały człowiek, który był ode trzydzieści lat na puszczy, nigdy z niej nie uchodząc, drugi był nowo nastały. Ten nowo nastały, czytając Pismo święte, i napadł1829 na ono miejsce u Pawła św., gdzie tam mówi: „O dziwneż są sądy Twoje, mój miły Panie, a nigdy są żadnym obyczajem niepoścignione1830 rozliczne drogi Twoje”. Także czytając ono miejsce, wszytko1831 sobie rozmyślał, co to są za dziwy w tych sądziech Pańskich i w tych niepoścignionych nigdy drogach Jego.
Pan, kto się o Nim pyta, iście żadnego w żadnej wątpliwości nigdy opuścić nie raczył, posłał do niego anioła swego, aby mu ono miejsce rozważył a wyłożył. A gdy anioł do niego przyszedł, też pod figurą pustelnika, pytał go: „Co to czytasz?”. Powiedział mu, „iżem napadł na miejsce u Pawła św., gdzie powieda, iż »dziwne są sądy Twoje mój miły Panie, a żadnym obyczajem niepoścignione są dziwne drogi Twoje«. I myślę sobie, co to za sądy a co to za drogi, iżby ich nikt żadnym obyczajem1832 rozumem dosiąc nie mógł”. Anioł mu powiedział: „Podziż1833 za mną, ukażę ja tobie dziwne sądy Pańskie, nigdy niepoścignione sprawy Jego”.
A gdy szli pospołu, wiedział dobrze anioł o onym drugim, starym a świętym pustelniku niedaleko i prosto szedł do niego, i ujrzał go, a on na okrutnej wysokiej skale siedzi, zwiesiwszy sobie na dół nogi swoje, a patrzył sobie na ono miasto, w którym się był urodził, i pomyślał sobie, aby tam był szedł a pożegnał nieprzyjacioły swoje już w starości swojej. Anioł spytał onego pustelnika, co by to był za człowiek, acz o nim dobrze wiedział. Powiedział mu pustelnik, iż „To jest tak święty człowiek, iż ten żadnego grzechu za żywota swego nie winien, a już tu ode trzydzieści lat mieszka na tej puszczy”. Rzekł mu anioł: „Postójże ty tu mało, pójdę ja też z nim sobie co pomówię”. A potym anioł cichuchno przydybawszy do onego człowieka świętego, pchnął go nogą, że z onej srogiej skały spadł na dół, tak iż się w nim wszytki kości popadły. On drugi począł uciekać, anioł nań zawołał: „A czemuż uciekasz? Wszakeś chciał wiedzieć sądy Pańskie? Podziż jedno dalej, ujrzysz tego więcej”. Pustelnik potym ostraszywszy się1834 doczekał go i szedł z nim tam, gdzie on chciał.
Przyszli potym do onej wsi, tam gdzie oni dwa sąsiedzi byli, jeden dobry a cnotliwy, a drugi barzo zły a wszeteczny. I przyszli pirwej do onego dobrego, który je z wielką poczciwością i z wielką wdzięcznością przyjął, tu i z żonką, i z onym synem, który już był podrósł, im służył, karmił, poił i wielką wdzięczność, tak jako pielgrzymom bożym, na wszem ukazował. I miał kubeczek srebrny w skrzynce, po który bieżawszy, wina im weń albo co miał nalewał. Potym po onej biesiedzie anioł się wezbrał precz dalej iść, podziękowawszy gospodarzowi, wstał zza stoła, a on kubeczek, gdy nikt nie widział, jedno on pustelnik, w zanadra włożył. A potym wyszedszy przed dom, prosił onego dobrego człowieka, aby onemu synowi swemu kazał je przez wieś przeprowadzić, a była w pośrzodku wsi rzeka, na której były ławki, co przez nie na drugą stronę ku onemu złemu przechodzono. Gdy było pośrzod ławek, ono dziecię z ochotą naprzód przed nimi idzie, a anioł upatrzywszy, gdzie nawiętsza głębia, także ono dziecię pchnął nogą, tak iż spadło i utonęło, a pustelnik zasię w nogę, tak iż go ledwe anioł okrócił1835, powiedając, iż „to sądy Pańskie”, iż dalej z nim szedł, bo mu się już barzo ony sądy nie podobały i oprzykrzyły.