Ale się przedsię nic nie ślizaj na tej gołoledzi, stój przedsię mocno przy onym przedsięwzięciu swoim, a długo się rozmyślaj, niżli co masz uczynić. A cnoty, prawdy, miary strzeż pilnie jako oka w głowie. A pomierną a poczciwą układnością zachowaj się każdemu, czyń poczciwość341 każdemu, nie mów źle głośno ni o kim, choćciby się też co do kogo nie podobało, a zwłaszcza jeśli z kim prawego bezpieczeństwa342 albo jakiego społku343 nie masz. A jeślibyś też miał z kim jakie już bezpieczne a prawdziwe towarzystwo, toś już tam winien pomiernie a poczciwie przestrzec go w tym, co by się ludziom do niego nie podobało, abyś tym nie obraził onej fantazjej jego. Boć to jest przyrodzenie każdego, iż mu się wszytko do siebie podobać będzie, chociaj z tegoż drugiego mało przedtym karać344 będzie. Ale jakoś słyszał, każdej rzeczy pomiernie używaj a roztropnym uważeniem, boć się tam rychlej o prawdę rozgniewają, niżli chociajbyś co cudnym345 a niedomyślnym pochlebstwem zafarbował. Nie kryjże się też w kąt wedle staniku swego, i nie żałuj tam dać, gdzie ma być słusznie dano. A wszakoż to uważaj, aby się gęba z mieszkiem346 zgadzała, a nie daj jej naprzód wyskakować. Bo jakoć przodek weźmie, już potym mieszka ledwie kijem do kresu dopędzisz. A wszakoż uważaj czasy, a to czyń, co należy i dostatkowi twemu, i stanikowi twemu. Bo będzieszli się ciągnął nad stanik poczciwy swój, ostrzegaj potym, aby się około ciebie nieprawda nie zamnożyła. Bo taki już musi jednemu dać, a drugiemu wziąć, et mille modis347 musi przyczyn szukać, gdzie wziąć, tu wziąć, gdzie już zwyczaj a przyrodzenie na kieł wędzidło weźmie.
Pana swego i powinności swojej, którąć poruczą, bądź wiernie pilen, i na jaką cię kolwiek posługę wysadzą już czasu strzeż, abyś jej nigdy nie omieszkał. Bo tu już uczynisz i cnocie dosyć, a pana sobie rychlej spowinowacisz348. Bo to stara przypowieść, Satis petit qui bene servit, to jest, mało mu trzeba prosić, kto pilnie służy, bo sam pan rad i nie rad, widząc stateczną pilność twą, domyślić się musi, abyś znał łaskę jego. A jako stara przypowieść, iż pilnemu słudze zawżdy roście guz na brzuchu, a leniwemu na grzbiecie. A gdy się tak będziesz sprawować, tedy mocno onemu pirwszemu ćwiczeniu potkowek przytwirdzisz, iż się rzadko będziesz mógł pośliznąć, bo zawżdy więcej mogą dwa niżli jeden. Także i ty, gdy to dwoje ćwiczenie pojednasz, i ono stare swoje cudzoziemskie, i to teraz nowo nabyte, siła będziesz miał naprzód.
2. Stan rycerski jaki jest
A jeśliby cię też w stan rycerski albo ten żołnierski myśl wiodła, wierz mi, i tam byś się nie prawie349 źle udał. Bo tam znajdziesz człowieka poczciwego i dworstwo, i towarzystwo, i ćwiczenie, a snać mało nie potrzebniejsze niźli u dwora. Bo się tam nauczysz gospodarstwa, bo się już swym stanem tam, nie inaczej jako we wsi gospodarstwem, musisz opiekać350. Już się tam nauczysz pomiernego szafarstwa, boć tego będzie potrzeba, bo tam trudno jako doma do szpiżarniej. Nauczysz się cirpliwości, nauczysz się spraw rycerskich, nauczysz się około koni, około sług i około innych potrzebnych rzeczy sprawy a opatrzności, a snać mało nie rychlej niźli w onej dworskiej zgrai darmo leżącej. Bo jeślić się trefi być w ciągnieniu, tedy już tam wielka rozkosz patrzyć na ludzi, patrzyć na sprawy, patrzyć na hufy pięknym porządkiem postępując, nasłuchać się onych wdzięcznych trębaczów, bębnów, pokrzyków, aż ziemia drży, a serce się od radości trzęsie.
Przydziesz do stanu351, nie trzebać już będzie oliwek, limonij ani kaparów dla przysmaków, jako onemu doma leżącemu a rozpieszczonemu brzuchowi. Bo powiadają, iż to nawdzięczniejszy przysmak żołądkowi przegłodzenie. Boć stanie za limonią i za kapary ona wdzięczna przejeżdżka z miłym towarzystwem, żeć tam smaczniejsza będzie wędzonka a kasza, niżli gdybyś leżał za piecem na ścianę nogi wzniósł, a w kobzę grając, czekając, rychłoli obiad dowre, niżlić by przyniesiono bijankę352 z marcepanem. Abowiem ono powiedali o jednym opacie, który sobie był stracił chuć do jedła, iż jechał do cieplic, aby był sobie chuć naprawił. Potkał go jeden rycerski człowiek niedaleko zamku swego, pytał go: „Dokąd jedziesz, miły ksze353 opacie?”. Powiedział mu, iż: „Do cieplic, abych sobie mógł chuć naprawić w żołądku, bo nie mogę jadać, a będzie mie to kosztowało namniej tysiąc złotych”. Powiedział mu on rycerski człowiek: „A, miły księże, czemuż na to tak wiele nakładasz? Sprawię ja tobie za dwieście złotych, jedno pojedź ze mną na mój zamek, bo ja tam mam na to nierówno lepsze przyprawy354 niżli w cieplicach”. Przyjechali na zamek, zamknął mnicha w komnacie i nie dał mu nic jeść tego dnia. Przyszedł do niego rano, pytał go: „Księże opacie, a nie poprawiło się wam nic?”. Powiedział ksiądz, iż barzo mało. Powiedział mu pan, iż będzie, dalibóg, dobrze. Drugiego dnia nie dał mu także nic jeść. Rano przyszedł, ksiądz mu powiedział, iż mu się już jeść zachciewa. Przedsię mu nie dał nic jeść. Trzeciego dnia już na urząd nie szedł do niego. Alić ksiądz, wynurzywszy łeb z komnaty, woła: „Prze miły Bóg, dajcie co jeść”. Potym przyszedł do niego pan: „Otóż widzisz, księże, iż ja to lepiej umiem lekarstwo niż w cieplicach, dajże dwieście złotych, a jedź do domu z ostatkiem”. I także się stało. A tak widzisz, iż przemorzenie jest czysty przysmak do jedła.
3. Żołnierze na leży co czynią
Ale iżechmy maluczko odstąpili od żołnierskiego naszego chleba, jużechmy słyszeli, jakie rozkoszy a jakie krotofile są w ciągnieniu między rycerskimi ludźmi. Patrzajże zasię, gdy już potrzeby nie będzie, a rozłożą je po leżach, jakiej tam dopiro rozkoszy i ćwiczenia używać będą. Azaż tam nie rozkosz mają, gdy się do jednej gospody z potraweczkami nadobnymi znoszą? Azaż tam nie będą wdzięczne rozmowy a ony poczciwe żarty: że więc jako ono powiedają i gęba się dobrze355 nie zakrzywi od śmiechu? Acz też tam i kofel, i żołędny tuz356 wielkie zachowanie miewają: ale gdy tak, jakoś słyszał, zachowasz na wszem stateczną pomiarę w sobie, nic to tobie wszytko szkodzić nie będzie: bo trudno tego, powiedają, do tańca ciągnąć, kto nierad skacze.
Potym zasie na wdzięczne się przejażdżki rozjadą, drudzy do zawodów357 drudzy też jakim myślistwem, drudzy też z łuków strzelają, kamieńmi drudzy miecą. Owa tam żadny czas bez wżdy jakiej krotofile być nie może. A tak i tam będąc, wszytko sobie uważaj, upatruj, a obieraj sobie, coć się lepszego podoba, a przy czym snadnie zostać masz. A to napilniejsza, abyś sobie nadobną układnością a poczciwym zachowaniem miłość u wszytkich jednał. Bo przydą jakie trwogi, przydą postrachy, jużci każdy będzie radził, jako się sprawować masz, jużci będzie sławy życzył, już, Boże uchowaj, przygody ochotnie cię ratuje. A to napilniej uważaj, abyś w ten czas pomniał na sławę, a na poczciwość swoję, wszak wiesz, jakie ta zawżdy przysmaki i ozdoby ludziom czyniła. Nic ci o ranę, bo się ta łacno zgoi: nicci o więzienie, bo komu obiecał Bóg, nigdy nie zginie: nicci i o śmierć, abowiem nigdziej lepiej ani poczciwiej nie możesz zapieczętować żywota swego. Azaż ji gdzie lepiej stracić w jakiej niepoczciwej biesiedzie: albo opiwszy się gorzałki?
A to zawżdy miej na pieczy, gdy tam ujrzysz: ano drapią, biorą a szarpają niewinne ludzi a ich majętności, bo to jest stary zwyczaj wojenny, chociaj się łzy leją, chociaj głosy aż pod niebo o pomstę krzyczą. Aleć ja radzę, byś miał przemrzeć i ze szkapami, tedy możesz ostrzegaj się tego, a byś miał i jednę suknię przedać, a w drugiej się do domu wrócić, tedyć to lepiej będzie, niżli głos niewinny a przeklęctwo na się puścić. Bo wierz mi, iż Pan Bóg na wielkiej pieczy ma, a jaśnie powieda: „Gdy zawoła do mnie ubożuchny o krzywdę swoję, ja muszę pomścicielem jego być”. Bo wierz mi, iż ci się to sowicie oddać musi, alboć szkapy pochromieją, aboć potym i z gospodą zgorają, abo cię okradną. Owa ani obaczysz, jako to Bóg sowito zawetuje, a pomści się krzywdy onego niewinnego. A przedsię to i onemu sowito nagrodzi, bo to jest święte przyrodzenie jego.
A nadobnie o tym on Roterodan358, sławny człowiek359, jakoby z pośmiewiskiem jakim napisał, powiedział, iż przyszedł drab360 chromy do gospodarza, skąd był pirwej wyszedł, i pyta go gospodarz: „A miły drabie, od naseś wyszedł jako Merkuriusz pod pirzem, a teraześ przyszedł jako Wulkanus, co powiedają o nim: chromy piekielny kowal”. Drab powiedział: „Nie masz się czemu dziwować, tak musi być na wojnie”. Pyta go gospodarz: „A czemużeś wżdy tak odarto przyszedł z tej wojny? A wszak tam wysługują361”. Powiedział drab: „I jaciem był wysłużył, ale się jedno przepiło, drugie się też przegrało”. Pytał go gospodarz, iż: „Podobnoś też drugie strawił”. Powiedział drab: „Oj, com miał strawić, chyba na piwie, bo tam nie trzeba nic kupować, wolno tam brać świnie, owce, kury, gęsi, gdzie kto co znajdzie”. Rzekł gospodarz: „Ale to cudze, a Pan Bóg nie kazał ruszać cudzego”. Powiedział drab: „Nie wiem ci ja, jeśli cudze, ale tak tam jest ten obyczaj na wojnie, a teżem się tego wczora spowiedał przed ministrem, co jest u franciszkanów, co powiedają, iż ma taki list z Rzyma, iż by i diabła zjadł, tedy ma moc rozgrzeszyć”. Pyta go gospodarz: „A jakoż cię rozgrzeszył?” Drab powiedział: „A to mi kazał suszyć trzy piątki i czterzy śrzody a dwie mszy nająć, a coś mi mruczał nad głową, kryślając mi po czele”. Pyta go gospodarz: „Ale nie wiesz, co mówił?”. Powiedział drab: „I co mam wiedzieć? Wszak wiesz, że ja nie umiem po łacinie ni słówka”. Rzekł gospodarz: „A jeślić tak rzekł: »Jakimeś tu łotrem przyszedł, takim cię zasię odsyłam, w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego«?”. Rzekł drab: „Wierę362, ja nie dbam; co on mówił, to mówił, tylko iż mi już wszystko odpuścił”. Rzekł gospodarz: „Aleście się to o cudze jednali, a Bóg przyjąłli to wdzięcznie jednanie wasze?”. Powiedział drab: „Tego ja nie wiem, jeślić miał od Boga jakie listy, ale wiem, że miał od papieża. Ale cóż mnie do tego, kiedy mię on rozgrzeszył?”. Powiedział mu gospodarz: „Idziż, miły drabie! Jaka była spowiedź, takie też rozgrzeszenie, aleć wam pewnie z mnichem być u diabła”.