Kapitulum III
1. Kogo Pan Bóg pozowie do rady a do spraw koronnych albo jakiego państwa innego, jako ma swój stan poczciwy w tym urzędzie zachować
Tu już zasię jeśliby cię pan obaczył godnego spraw swoich, a posadził cię w radzie między onymi, którym się tu zwierzył królestwa swego albo winnice swojej, tak jako On to sam przezywać raczy, to jest, w radzie koronnej, albo jakiego państwa inszego, jakoż się słusznie z tego żaden wymawiać nie ma, gdy będzie własne powołanie Pańskie. Bo komu da Pan ten funt498, to jest godność poczciwą, nie każe go w ziemię zagrzebać, ani świece jasnej ciemnym naczyniem zakrywać499. Ale nie tak jako drudzy tę szlachetną świecę na górę wstawiają, jedni pochlebstwy, drudzy rozmaitymi przyczynami, drudzy posułami500, dary, a dziwnymi upominki i rozlicznym zabieganiem tego dochodzą a prawie to jako arendami dzierżą. A takie już Pismo wilki drapieżnymi zowie, którzy nie drzwiami, ale przez dach a dziurami do tej świętej owczarniej Pańskiej włażą a przychodzą oprócz własnego zawołania Pańskiego; gdzieby pan każdy miał501 na to osobliwe baczenie mieć, i kogo, i jako do tego pasterstwa do siebie miałby przypuścić a powołać, gdyż on jest dan przedniejszym pasterzem państwa onego, a wiele na tym należy jemu, bo w tym skarbie zawarta jest sława jego, a naprzód łaska Pańska, poczciwość jego, moc i zwycięstwo jego, prawda i sprawiedliwość jego, i wszytko szczęśliwe panowanie jego.
Abowiem słuchaj, jakie Pan znaki obwołać dał upadku królestwa każdego i z królem jego, a znaki już zgotowane na pomstę przyszłego gniewu jego powiedając, iż: „Gdy już za złości a za niesprawiedliwości będę miał wolą odmienić państwo albo królestwo jakie, a podać je na łup, a dać je pojeść innym narodom, tedy napirwej wyjmę z niego mocnego, mądrego, poradnego, prawdziwego, sprawiedliwego, na twarzy i na wszech sprawach poczciwego: a niewieściuchów, a ludzi nikczemnych nasadzę na miesca na ich, którzy prze złą sprawę a radę swą sami je snadnie zagubić będą mogli”.
A tak poczciwy człowiek każdy, by też był i właśnie do tak zacnego, a może rzec, prawie świętego miejsca powołany, ma się iście na co rozmyślić, a jako święty Paweł pisze: „Doświadsz sam siebie, człowiecze, w godności swojej, abowiem widzisz, o coć idzie, czegoć się Pan zwierza, i coć porucza”. Zwierzać się Pan naprzedniejszego skarbu swojego, stadka swego a owieczek swoich, co sam powiedać raczy, iż w tym jest nawiętsze kochanie Jego. A czegożci się zwierza? Krwie ich, wolności ich, gardł i majętności ich, a przy tym wielkiego stanu, onej osoby, którego na miejscu swym posadzić raczył. Tuć się też już zwierza czci i sławy jego, i wszytkich pobożnych i poczciwych spraw i postępków jego. Ale drugi, nic się na to nie rozmyślając, ciśnie się do tego bez wszego rozmysłu miejsca, jako koza do wrzosu, nic inszego przed się nie biorąc, ani się na żadną powinność na tej prawie światości nie rozmyślając, jedno tylko aby go miłościwym panem zwano, a żonę miłościwą panią502, jaką panią sierpską albo piczymierską, a iżby jedno ziemianki posiadała503. A jako żyw, drugi na swym miejscu nie siedział ani słówka przemówił.
A tak tu już nie lza, jedno i wolność swą, i sumnienie swe, i cnotę swą twardo jako jakie więźnie każdy poczciwy okować musi i już tu nie patrzyć ani na prywaty504, ani nazbyt wielkich wczasów505 swoich. Już tu, jeśliś został tym winarzem Pańskim, trzeba robić a kopać w tej winnicy świętej Jego, aby w niej ony wdzięczne gronka Pańskie prze onę niedbałość twoję marnie nie osychały, ale iżby podawały wdzięczne z siebie owoce swoje. Bo słuchaj srogiego dekretu Pańskiego, iż krwie namniejszego z nich chce patrzyć z ręku twoich. Jużci tam pójdzie o cnotę twoję, o sławę twoję, o straszliwą przysięgę twoję, o on okrutny a srogi sąd Pański, który nie tylko dobre sprawy twoje, ale i nawiętszą sprawiedliwość twoję drugi raz się posądzać obiecuje. A co jeszcze nawiętsza, wziąć na opiekę wszytki doległości koronne, przypadki przyszłe i skądby przypaść miały, i jako im zabiegać, i jako o nich radzić, a nie tylko sobie na nogi jako paw patrzyć, ale daleko trzeba latać z rozmysłem swoim, przestrzegając rzeczy przyszłych i teraźniejszych, jako je i miarkować, i stanowić, i co z czym na potym czynić, i na co pana przywodzić, tak jakobyś w tym ani sławy swej, ani sumnienia swego, ani onej srogiej przysięgi swej nie uszczyrbił. A k’temu, aby cię ludzie sobie jako malowanego obrazka palcy nie ukazowali, pośmiewając się z ciebie.
2. Jako ma wierna a poczciwa rada radzić panu swemu
Aby już nic więcej nie było, jedno stan a osoba pańska, wierz mi, iż to jest twardy a sękowaty pień radzić i myślić o tym: A wielkie to jest sacrosanctum506 na ziemi, bo jest członek boży, przeźrzeniec507, powołaniec i pomazaniec Jego, gdyż wiemy, co na tym stanie każdemu państwu wiele złego i dobrego należy. A wiemy, jakie państwa prze złe króle upadały, tak z Pisma Zakonu Starego, jako i z inszych historyj pogańskich, i na co też i sami przychodzili. Abowiem pana każdego umysł jest jako płomień, który się zawżdy ku górze ciągnie, kiedy do niego dobrych drew przykładają. Ale jeśliże mu też mokrych a sapiących przyłożą, tedy się też wlecze po ziemi z dymem pospołu. Także też dobra rada panu każdemu, albo z nim ku górze leci, albo się z dymem po ziemi włóczy.
A tu pilnie patrz, jaki to jest postrach, uźrzawszy w panu wadę jaką, gdyż to nie tylko o jego osobę idzie, ale o wszytki508 i o cię samego, nie przestrzec go. Ano cnota, ano straszna przysięga, ano bolące sumnienie, ano poczciwa powinność jako młotem poczciwego człowieka tłucze a do tego pociąga, aby nie drzemał, aby nie ulegał, a za drugie się nie zasłaniał, a zwłaszcza gdy przydą przed oczy ony srogie przestrachy a ony nieomylne dekreta pańskie, co się więc działo i nad ludźmi, i nad królestwy, a jakie się okrucieństwa okazowały zawżdy nad wszystkimi narody dla złości a niesprawiedliwości królów a książąt państw onych, jako srodze pustoszały, jako się zamki i miasta mocne wywracały, jako się krew niewinna lała, jako obcy a nieznajomi narodowie miesca ony posiadali, kto o tym czyta, pewnie każdemu zadrży wełna i włosy się na łbie najeżą.
Patrzajże drugiego przestrachu, weźrzawszy onemu srogiemu pomazańcowi bożemu w oczy, bo niech on będzie nadobrotliwszy, przedsię ma coś bożego a strasznego w sobie, a pewnie jako ono powiedają, iż musi mieć wilcze włosy między oczyma, jako się oń pokusić, jako go strofować albo upominać. A on jednym weźrzeniem srogim snadnie każdemu umysł iście odmienić może. A wszakoż między dwiema rzeczami strasznymi a złymi mądry człowiek zawżdy mniej sobie złą obiera. A tak lepiej wżdy doczesny postrach człowieka śmiertelnego na mały czas odnieść na sobie, niżli postrach a przeklęctwo wieczne onego Boga nieśmiertelnego, w którego ręce straszna rzecz jest wpaść, tak jak o Nim pisma powiedają, postrach straszliwej przysięgi jego, postrach cnoty i sumnienia poczciwego, postrach bliskiego a prędkiego upadku państwa onego, takież i domku twojego, potomstwa twojego i ciebie samego.