Sonet I
O krótkości i niepewności na świecie żywota człowieczego
Ehej, jak gwałtem obrotne obłoki1
I Tytan2 prętki3 lotne czasy pędzą!
A chciwa może odciąć rozkosz nędzą4
Śmierć — tuż za nami spore czyni kroki!
A ja, co dalej, lepiej cień głęboki
Błędów5 mych widzę, które gęsto jędzą6
Strwożone serce ustawiczną nędzą,
I z płaczem ganię młodości mej skoki.