warstwa drewna wiosennego przylegająca do warstwy drewna letniego
żelazna naprzemienność — śpiewasz to na jazzowej nucie kołysząc ramionami
w powietrzu rysując biodrami ósemki (ale jak to? <udajesz zdziwienie a ja udaję
że w nie wierzę i składam ręce do modlitwy> to tak można? <czasem nawet trzeba> teraz rysuje się symbol nieskończoności albo już nie
ma na to hypa1)
i to pewnie stąd ten nagły przypływ
czułości fala rozlewającego się ciepła na podbrzusze tam wiesz poniżej pępka
całe to tłuste mleko prosto z piersi kapiące bezwstydnie po brodzie
na ramiona brzuch uda
i to mrowienie