Zaklinam cię na wszystko, co cię wzruszyć może,

Rozluzuj węzły, co nas tak mocno złączyły

I nie każ mi posłuszną być nad moje siły.

Nie zmuszaj mnie, mój ojcze, ażebym w potrzebie

Aż do Boga musiała nieść skargę na ciebie,

Ażebym miała spędzać w nędzy i w żałobie

To życie, które przecież ja zawdzięczam tobie.

Jeśli każesz zapomnieć o marzeniach duszy,

Jeżeli moją miłość twoja wola kruszy,

Zrób to tylko, o co cię na kolanach proszę,