Aby go pozorami omamiać co chwila,

Wyłudzając u niego pieniądze nieznacznie.

Cóż dopiero gdy na nas wszystkich zrzędzić zacznie,

Nie daruje nikomu. Lecz nie dosyć jeszcze;

Ten bałwan, jego lokaj, chwycił nas w swe kleszcze;

Prawi nam reprymandy śmiesznie niesłychanie.

I wyrzuca róż, muszki nasze i ubranie;

Hultaj ten tak się wczoraj już zapomniał przecie,

Że podarł chustkę, którą znalazł w Świętych Kwiecie,

Mówiąc, że to jest zbrodnia straszna, niesłychana,