DON JUAN
Bierz, o, widzisz, masz; ale zaklnij wprzódy.
ŻEBRAK
Nie, panie, wolę umrzeć z głodu.
DON JUAN
No, masz, masz, daję ci go przez miłość ludzkości. Rozglądając się po lesie: Ale co ja widzę? Trzech drabów opadło jakiegoś człowieka! To siły zbyt nierówne; nie mogę pozwolić na taką nikczemność. Dobywa szpady i spieszy w stronę walczących.
SCENA TRZECIA
SGANAREL
sam.
Istny wariat z tego pana! Samemu się pakować w niebezpieczeństwo, które go nie szukało! Ale na honor, pomoc była skuteczna: we dwóch przepędzili tamtych gdzie pieprz rośnie.