PAN JOURDAIN
Ale ja chcę, ja, ojciec! Słyszysz?
LUCYLLA
Nic z tego.
PAN JOURDAIN
Ach, co tu hałasu! Dalej, powiadam. Podaj rękę!
LUCYLLA
Nie, ojcze powiedziałam już: nie ma władzy, która by mnie zdołała skłonić do oddania ręki komukolwiek innemu niż Kleontowi i raczej posunę się do wszelkich ostateczności...
poznając Kleonta
To prawda, jesteś moim ojcem: winna ci jestem ślepe posłuszeństwo — do ciebie należy, ojcze, rozrządzać mym losem.