Nim wyznać, że go kocha, odważy się komu!

Jakże potężnie honor nasz i wstyd niewieści,

Wbrew chęciom nawet, broni nam zwierzeń tej treści!

Gdy więc je zmogą wreszcie miłości pożary,

Godziż się ważyć lekce szczerość tej ofiary?

Czyż nie jest zbrodnią wątpić, że z serca poczęty

Głos, co się wydarł sercu po walce zaciętej148?

Twe posądzenie duszę mą rani i boli,

I gdyby było prawdą, byłbyś wart swej doli.

Głupia jestem, doprawdy, i muszę się wstydzić,