Nie rzeknę ni słowa.
DORYNA
Żartuje pan: wszak jednym zwykłym swym wybuchem
Gotów byś całą sprawę zepsuć nam z tym zuchem.
Idź już!
DAMIS
Nie! Nazbyt blisko sprawa ta dotyka...
DORYNA
Ach, jaki pan nieznośny! Idzie... Niech pan zmyka!
Damis chowa się w przyległym gabinecie w głębi