Liczę, że w tej rozmowie szczerze, jak na dłoni,

Całe swe serce pan mi z ufnością odsłoni.

Damis, nie pokazując się, uchyla drzwi od gabinetu, w którym się ukrył, aby słyszeć rozmowę

TARTUFE

Ja również w tym pragnienie kładę najgorętsze,

By otworzyć przed panią duszy moje wnętrze

przysiąc ci, że jeślim krzywym patrzał okiem

Na tłum gości znęconych tu twoim urokiem,

To powód nie tkwił w chęci dla cię nieżyczliwej,

Lecz raczej przychylności płomień nazbyt żywy,