Jak pan mogłeś się zgodzić na taką ofiarę;

Może znaną ci jakaś cnoty tajemnica,

Która każe obdzierać prawego dziedzica?

A jeżeli z Damisem zażyłości twojej

Niebo samo, jak mówisz, na przeszkodzie stoi,

Czyż nie byłoby godniej, nie wadząc nikomu,

Jako uczciwy człowiek wynijść z tego domu,

Niż znieść w ten sposób, aby wbrew wszelkiej logice

Dla ciebie ojciec syna wygnał na ulicę?

Wierz mi pan, nie pojmuję, by człek tak zażarty