Ale po kiegóż diabła on łaził na ten statek?
SKAPEN
Och! Ileż słów na próżno! Zostaw pan już ten statek i pomyśl, że czas nagli; narażasz się na to, że możesz nie ujrzeć syna. Och! Biedny paniczu! Kto wie, czy cię jeszcze zobaczę kiedy! Kto wie, w tej chwili może uwożą cię już skutego w kajdany do Algieru. Ale niebo mi będzie świadkiem, że uczyniłem dla ciebie wszystko, co było w mej mocy, i że, jeśli mi się nie uda cię wykupić, winne temu będzie jedynie nieczułe serce ojca.
GERONT
Czekaj, Skapenie, pójdę poszukać tej sumy.
SKAPEN
Niechże się pan spieszy, panie: boję się, że będzie za późno.
GERONT
Prawda, mówiłeś, że żąda czterysta talarów?