SKAPEN
Aha!
OKTAW
Każda inna wydałaby się wstrętną w tej postaci: miała na sobie jedynie lichą spódniczynę i nocny kaftanik z prostego barchanu; włosy, wymykające się spod żółtego czepeczka, spadały w nieładzie na ramiona; a jednak mimo to twarzyczka jej jaśniała tysiącem powabów; jakiś dziwny urok był w całej osobie.
SKAPEN
Czuję już, na co się zanosi.
OKTAW
Gdybyś ją widział, Skapenie, w owej chwili, osłupiałbyś z zachwytu.
SKAPEN
Och, ani wątpię; nawet nie widząc, widzę, że była czarująca.