Trwoga, co serce moje w niepewności trzyma,

Nie dałaby się ukryć przed jego oczyma:

Wybuchnąć byłbym zdolny w końcu w słusznym gniewie,

A nie chcę, aby odgadł to, o czem nic nie wie.

Lecz ja nie jestem człowiek, co na to pozwoli,

By mu gaszek po domu buszował do woli:

Muszę to skończyć; zbadać mi trzeba, bez zwłoki,

Jak daleko zajść mogły ich wzajemne kroki.

Honor mój nie jest dla mnie rzeczą lada jaką;

Wszak ona już dziś żoną moją jest niejako;