Że rozmowę czytaniem szpikują zbyt gęsto;

Przy stole, na przejażdżce, w alkowie czy w sieni,

Ci lektorzy nużących wierszy nieznużeni!

Nie wiem, czy jest w mych oczach rzecz równie obrzydła,

Jak autor, co gdzie może, wciąż żebrze kadzidła,

I co, nad pierwszym lepszym używszy przemocy,

Zamęcza go płodami swych bezsennych nocy.

Nigdym podobnej rzeczy pojąć nie był w stanie;

I pod tym względem z Grekiem pewnym dzielę zdanie,

Co poskramiał swe ucznie, mieniąc srogim grzechem