Nie chcieć Klitandra? Po cóż znów, przez boskie rany,

Wpychać jej mędrka, co wciąż strzępi se ozora?

A toć jej męża trzeba, a nie profesora;

I skoro jej nie w głowie gryka i łacina,

Po jakiegoż jej licha pana Trysotyna?

CHRYZAL

Dobrze.

FILAMINTA

Nic jej nie wstrzyma; uszy nam rozedrze!

MARCYNA