I, nimem go na oczy ujrzał, już go znałem.

Odgadłem, przeglądając te ckliwe gawędy,

To, co ta kompatura23 wnosi z sobą wszędy:

To pojecie o sobie w swej pysze niezmienne,

Tę wiarę niewzruszoną w swe przymioty cenne,

Tę ufność, co się własnym sądem zadowala

I w własnym uwielbieniu gnuśnie się przewala;

Co sprawia, że w próżności swej wszystko ma za nic,

Że z wszystkiego, co spłodzi, sam rad jest bez granic

I nie chciałby pomieniać swej rzekomej chwały