W obu rodzajach krajów kobiety pożądały „brutali” jako kochanków i ojców ich dzieci. Jako że w krajach „demokratycznych” kobiety osiągnęły znaczną niezależność ekonomiczną, ich chęć zapłodnienia przez „brutali” sprawiła, że zostało to poddane komercjalizacji. Mężczyźni odpowiedniego typu byli oceniani przez korporacje i przyporządkowywani do jednej z pięciu kategorii. Za umiarkowaną opłatą, zależną od kategorii ojca, każda kobieta mogła sobie na to pozwolić. Piąta kategoria była tak tania, że tylko najbiedniejszych nie było stać na jej usługi. Cena prawdziwej kopulacji z samcem nawet najniższej kategorii była oczywiście wyższa z uwagi na ograniczoną podaż.

W krajach niedemokratycznych sprawy wyglądały jednak inaczej. W każdym z tych regionów tyran modnego typu skupiał na sobie uwielbienie całego społeczeństwa. Był bohaterem, boskim posłańcem. Każda kobieta marzyła o nim, jeśli nie jako o kochanku, to choćby o ojcu jej dzieci. W niektórych krajach sztuczne zapłodnienie przez władcę było dozwolone tylko jako szczególne wyróżnienie dla idealnych kobiet. Zwykłe kobiety z każdej klasy mogły jednak zostać zapłodnione przez arystokratycznego samca-brutala. W innych krajach władca sam stał się ojcem całej przyszłej ludności.

Na skutek tego niezwykłego zwyczaju, sztucznego ojcostwa ze strony „brutali”, praktykowanego powszechnie w ciągu jednego pokolenia i w mniejszym stopniu przez dłuższy okres, zmienił się skład całej quasi-ludzkiej rasy. Aby zachować przystosowanie do zmieniającego się ciągle środowiska gatunek musi pod każdym względem zachować choć odrobinę wrażliwości i oryginalności. Na tym świecie cechy te były teraz jednak w zaniku i złożone problemy nawarstwiały się. Cywilizacja uległa rozkładowi. Rasa wkroczyła w fazę, którą można nazwać pseudo-cywilizowanym barbarzyństwem, w zasadzie stając się podludzka i niezdolna do zmian. Stan ten trwał przez kilka milionów lat, aż w końcu cały gatunek uległ zagładzie w wyniku spustoszeń poczynionych przez niewielkie, podobne do szczura zwierzę, przed którym nie udało mu się ochronić.

Nie mogę teraz opisać w pełni dziwacznych losów wszystkich innych quasi-ludzkich światów. Wspomnę tylko, że na niektórych, choć cywilizacja uległa zniszczeniu w wyniku kolejnych, dzikich wojen, udało się ją jednak odbudować. Na jednym krucha równowaga starego i nowego zdawała się trwać w nieskończoność. Na innym, gdzie nauka zaszła zbyt daleko u zbyt niedojrzałego gatunku, ludzie przypadkiem doprowadzili do eksplozji planety wraz ze wszystkimi jej mieszkańcami. Na kilku dialektyczne procesy historii przerwała inwazja i podbój planety przez przybyszy z innego świata. Te i inne katastrofy, które opiszę w swoim czasie, dziesiątkowały galaktyczną populację.

Na koniec wspomnę, że na jednym czy dwóch z tych quasi-ludzkich światów podczas typowego światowego kryzysu pojawiła się naturalnie nowa, lepsza biologicznie rasa, która uzyskała władzę dzięki znacznej inteligencji i empatii, przejęła władzę nad planetą i przekonała dotychczas dominującą rasę, by przestała się rozmnażać, jednocześnie sama zaludniając świat własnym, lepszym rodzajem i tworząc rasę ludzką która stworzyła wysoce rozwiniętą wspólnotę i przekroczyła wkrótce granice naszego poznania. Zanim straciliśmy z nimi kontakt, zaskoczyło nas, że gdy nowy gatunek zastąpił stary i przejął polityczną i ekonomiczną władzę nad światem, zdał sobie ze śmiechem sprawę z marności tego gorączkowego i bezcelowego życia. Na naszych oczach stary porządek zaczął ustępować nowemu, prostszemu, w którym świat zaludniony miał być przez małe, „arystokratyczne” społeczności obsługiwane przez maszyny, społeczności wolne zarówno od znoju, jak i luksusu i skupione na eksploracji kosmosu i umysłu.

To przejście do prostszego życia miało miejsce na kilku innych światach nie dzięki interwencji nowego gatunku, ale po prostu dzięki zwycięstwu nowej mentalności w walce ze starą.

3. Łodzikowce

W miarę jak odkrywaliśmy kolejne światy i dołączali do nas pomocnicy z wielu z nich, nasze zrozumienie natury obcych rosło. Choć nadal nasze badania ograniczały się do ras, które osiągnęły etap znajomego kryzysu duchowego, stopniowo uzyskiwaliśmy możliwość nawiązania kontaktu z istotami, których umysły odległe były od ludzkich. Muszę teraz spróbować opisać główne typy tych „nieludzkich” inteligentnych światów. W niektórych przypadkach różnice w porównaniu z ludzkością, choć uderzające pod względem fizycznym i znaczne pod względem psychicznym, nie były aż tak daleko posunięte, jak w tych, które opiszę w kolejnym rozdziale.

Ogólnie rzecz biorąc, fizyczne i umysłowe formy świadomych istot stanowią wyraz charakteru planet, na których egzystują. Na przykład na pewnych dużych, pokrytych oceanami planetach cywilizację zbudowały organizmy morskie. Na tych wielkich światach nie powstały żadne stworzenia lądowe wielkości człowieka, jako że grawitacja przyszpilałaby je do ziemi. Ale w wodzie nie było takich ograniczeń. Jedną charakterystyczną cechą tych wielkich światów było to, że z uwagi na miażdżącą siłę grawitacji, na ich powierzchni nie było wielkich gór ani zagłębień. Pokryte były więc zwykle płytkim oceanem, tu i tam przerywanym archipelagami małych, niskich wysepek.

Opiszę jeden przykład tego rodzaju świata, największą planetę krążącą wokół jasnego słońca. Położona, o ile dobrze pamiętam, w pobliżu zatłoczonego serca galaktyki, gwiazda ta narodziła się późno w historii Drogi Mlecznej i zrodziła planety dopiero wtedy, gdy wiele ze starszych gwiazd pokrywała zastygająca lawa. Dzięki potężnemu promieniowaniu słonecznemu bliższe gwieździe planety miały (lub też będą miały) burzliwe klimaty. Na jednej z nich stworzenie podobne do ziemskich mięczaków, żyjące w przybrzeżnych płyciznach, uzyskało zdolność do dryfowania w przypominającej łódź skorupie po powierzchni morza, podążając za dryfującym roślinnym pożywieniem. W miarę upływu wieków skorupa zaczęła być bardziej sterowna i zwykły dryf uzupełnił prymitywny żagiel, membrana wyrastająca z tylnej części zwierzęcia. Z czasem z tego rodzaju łodzikowców wyewoluowało mrowie gatunków. Niektóre z nich pozostały maleńkie, ale dla innych korzystne okazały się znaczne rozmiary i stały się one żywymi statkami. Jeden z nich stał się inteligentnym władcą tego wielkiego świata.