Rozpoczęto więc badania w celu sprawdzenia teorii gwiezdnej świadomości i, jeśli okazałoby się to możliwe, nawiązania komunikacji z myślącymi gwiazdami. Z początku przedsięwzięcie to nie przynosiło rezultatów. Światy nie znały odpowiedniego podejścia do umysłów, które, jeśli w ogóle istniały, musiały znacznie różnic się mentalnością od nich. Prawdopodobne zdawało się, że różnią się od nich zbyt drastycznie, by nawiązanie kontaktu było możliwe. Choć światy korzystały z siły swojej wyobraźni, jak mogły najlepiej, choć eksplorowały, że tak powiem, wszelkie podziemne przejścia i galerię własnej mentalności, zaglądając wszędzie w poszukiwaniu odpowiedzi, nie otrzymały jej. Teoria gwiezdnej celowości zaczynała wydawać się niewiarygodna. Światy znów zaczęły szukać pociechy, a nawet radości w akceptacji swojego losu.

Mimo wszystko jednak kilka układów światów, które wyspecjalizowały się w technikach psychologicznych kontynuowało badania z przekonaniem, że jeśli tylko byłyby w stanie skomunikować się z gwiazdami, udałoby się dojść do porozumienia i zgody między dwoma wielkimi rodzajami umysłów w galaktyce.

W końcu doszło do pomyślnego kontaktu z gwiezdnymi umysłami. Nie stało się tak dzięki wysiłkom samych tylko światoumysłów naszej galaktyki, ale częściowo dzięki mediacji innej galaktyki, w której światy i gwiazdy już zaczęły postrzegać się nawzajem.

Nawet dla umysłów w pełni przebudzonych światów gwiezdna mentalność była zbyt obca, by w ogóle ją sobie wyobrazić. Dla mnie, maleńkiego człowieczka, wszystko, co w niej szczególne, jest teraz niezrozumiałe. Mimo wszystko jednak jeden z prostszych jej aspektów muszę teraz spróbować przedstawić najlepiej, jak potrafię, jako że jest kluczowy dla mojej opowieści. Myślące światy nawiązały pierwszy kontakt z gwiazdami na wyższych płaszczyznach gwiezdnej egzystencji, ale nie będę śledził ich odkryć w chronologicznej kolejności. Zamiast tego zacznę od aspektów gwiezdnej natury, które udało się choć częściowo zrozumieć dopiero po nawiązaniu w miarę stabilnego kontaktu mentalnego. To w kategoriach gwiezdnej biologii i psychologii czytelnik może najłatwiej wyobrazić sobie życie umysłowe gwiazd.

3. Gwiazdy

Gwiazdy uznać można za żywe organizmy, ale dość szczególne pod fizjologicznym i psychologicznym względem. W zewnętrznych i środkowych warstwach dojrzałej gwiazdy prądy i rozżarzone gazy najwyraźniej układają się w „tkanki”, które żyją i utrzymują gwiazdową świadomość, przechwytując część ogromnej powodzi energii płynącej ze skupionego i wściekle aktywnego rdzenia gwiazdy. Najbardziej wewnętrzna z żywych warstw musi stanowić rodzaj układu pokarmowego, który przekształca pierwotne promieniowanie w formy potrzebne dla utrzymania gwiazdy przy życiu. Poza nią mieści się pewnego rodzaju warstwa koordynująca, którą można nazwać mózgiem gwiazdy. Najbardziej zewnętrzne warstwy, w tym korona, odpowiadają na wyjątkowo słabe bodźce otoczenia kosmicznego gwiazdy, na światło z sąsiednich gwiazd, promienie kosmiczne, meteory, siły pływowe wywoływane przez grawitacyjny wpływ planet i innych gwiazd. Odczucia te odbierane są przez dziwną tkankę gazowych organów czucia, które rozróżniają ich rodzaje i kierunki i przesyłają informacje do odpowiedniej warstwy „mózgu”.

Odczucia gwiazdy, choć tak dla nas obce, okazały się ostatecznie dość czytelne. Nie było dla nas bardzo trudne wniknąć telepatycznie w gwiazdową percepcję łagodnego łechtania, głaskania, szczypania i iskrzenia dochodzącego do gwiazdy z galaktycznego otoczenia. Co dziwne, choć samo ciało gwiazdy znajdowało się w stanie ekstremalnej jasności, to płynące na zewnątrz światło nie miało wpływu na organy zmysłów. Widoczne było tylko blade światło pozostałych gwiazd. To dawało jej percepcję otaczającego nieba migoczących konstelacji, na tle nie tylko czerni, ale także niewyobrażalnych dla ludzi kolorów kosmicznych promieni. Same gwiazdy postrzegane były w barwach zależnych od rodzaju i wieku.

Ale choć percepcja gwiazd była dla nas względnie czytelna, inne aspekty gwiazdowego życia pozostawały początkowo niezrozumiałe. Musieliśmy przyzwyczaić się do zupełnie nowego spojrzenia na fizyczne zdarzenia, jako że zwyczajna, zależna od woli aktywność ruchowa gwiazdy wydaje się nie różnić od normalnych ruchów fizycznych gwiazdy badanych przez naszą naukę względem innych gwiazd i całej galaktyki. Należy myśleć o gwieździe jako o niewyraźnie świadomej wpływu grawitacyjnego całej galaktyki i bardziej świadomej przyciągania bliskich sąsiadów, choć oczywiście ich wpływ był zwykle zbyt słaby, by wykryły go ludzkie instrumenty. Na te wpływy gwiazda odpowiada świadomym ruchem, który planetarni astronomowie uznają za czysto mechaniczny; sama gwiazda jednak bez wątpienia odczuwa ten ruch jako ekspresję swojej wolnej woli. Taka przynajmniej była niemal niewiarygodna konkluzja badań wykonanych przez galaktyczną społeczność światów.

Jak się okazuje, normalne doznania gwiazdy wydają się składać z percepcji kosmicznego środowiska oraz ciągłych świadomych zmian w jej własnym ciele i jej pozycji względem innych gwiazd. Ta zmiana pozycji to oczywiście obroty wokół własnej osi i krążenie wokół galaktyki. Życie ruchowe gwiazdy można uznać niemal za życie spędzone na tańcu czy łyżwiarstwie figurowym, wykonywanym z perfekcyjną precyzją zgodnie z ideą, która pojawia się w jej świadomości z głębin gwiazdowej natury i staje się jaśniejsza w miarę dojrzewania gwiazdy.

Idei tej człowiek nie potrafi sobie wyobrazić poza jej praktyczną manifestacją dobrze znanej „zasady najmniejszego działania” w fizyce, ruchu po torze, który w danych warunkach grawitacyjnych i innych jest najmniej ekstrawagancki. Sama gwiazda, dzięki chłonięciu pola elektromagnetycznego kosmosu, najwyraźniej pragnie tego idealnego kursu i realizuje go z całą uwagą i delikatnością, podobnie jak kierowca poruszający się po krętej drodze czy baletnica wykonująca skomplikowane ruchy z jak najmniejszym wysiłkiem. Niemal na pewno całe zachowanie fizyczne gwiazdy doświadczane jest normalnie jako błoga, ekstatyczna i zawsze pomyślna pogoń za pięknem formy.Myślące światy były w stanie odkryć to dzięki własnemu doświadczeniu z formalną estetyką i właśnie dzięki temu doświadczeniu udało im się nawiązać kontakt z gwiazdowymi umysłami. Ale sama percepcja estetycznej (czy też religijnej?) prawidłowości tajemniczego kanonu, którą gwiazdy tak ochoczo przyjmowały, pozostawała daleko poza zasięgiem światoumysłów. Musiały więc zdać się na zaufanie w tym względzie. Najwyraźniej ten estetyczny kanon w jakiś sposób symbolizował pewną duchową intuicję, która pozostawała ukryta przed światami.