— Pański zięć jest podłym uwodzicielem! — zawołał. — Czytaj pan, oto listy, które pisał do mojej żony.

Ojciec czytał na głos i wkrótce oburzenie jego równało się oburzeniu pana D. Wtem nadchodzi P. Teść chce zacząć reprymendę, ale pan D. wstrzymuje go, mówiąc:

— Pozwól mnie najprzód z nim pomówić! — A rzucając mu listy w twarz, rzecze: — Miałbym prawo cię zabić, nie chcę jednak użyć tego prawa. Za godzinę świadkowie moi będą u ciebie, a jutro rano bić się będziemy o dziesięć kroków; walka zakończy się śmiercią jednego z nas.

W tej chwili pani P. podnosi portierę i ukazuje się z pakietem listów w ręku.... a zwracając się do pana D.:

— Cóż to — powiedziała — pan nazywasz mego męża podłym, nikczemnym uwodzicielem, człowiekiem bez honoru... a to wszystko dlatego, że on umizgał się do pańskiej żony, że wmawiał w nią, że zwodzić męża to rzecz naturalna. Ale zechciej także przeczytać swoje listy i przypomnieć sobie, żeś do mnie pisał to samo.

Pan D. zmieszał się, P. woła:

— Jak to! On do ciebie pisywał?...

— Tak, panie — odpowiada pani P. — twój przyjaciel pisywał do mnie słodkie bileciki. Usiądź, przeczytam listy pisane do pani D. i te, które były do mnie; zobaczymy, który z was, moi panowie, jest bardziej winny...

Dwaj małżonkowie chcą się bronić.... ale pani P. rzecze:

— Ja tego żądam, panowie!