— Chcesz powiedzieć, że ta historia miała morał?
— Oczywiście — odparł wróbelek.
— Och, w takim razie — zaczął rozzłoszczony szczur wodny — trzeba było mnie ostrzec, zanim zacząłeś opowiadać. Gdybym wiedział o morale, wcale bym tego nie słuchał. Powiedziałbym tylko: „Brednie!”, tak jak ten krytyk. Ale na szczęście mogę to zrobić jeszcze teraz — rzekł, po czym krzyknął: „Brednie!” najgłośniej jak się dało, świsnął ogonem i wrócił do swojej norki.
— Co sądzisz o szczurze wodnym? — zapytała kaczka, która przypłynęła kilka minut później.
— Moim zdaniem często ma rację, ale serce matki nie może znieść widoku tak zatwardziałego kawalera bez łez cisnących się do oczu.
— Mam wrażenie, że go zdenerwowałem — odparł wróbelek. — Poszło o to, że opowiedziałem mu historię z morałem.
— Ach! To zawsze jest ryzykowne posunięcie — stwierdziła kaczka.
Nadzwyczajna rakieta
Zbliżał się ślub królewskiego syna, więc w całym królestwie świętowano. Wreszcie z dalekiej Finlandii przybyła rosyjska księżniczka — narzeczona, na którą książę czekał cały rok. Przyjechała na saniach w kształcie wielkiego złotego łabędzia ciągniętych przez sześć reniferów. Długi płaszcz z gronostajów sięgał jej stóp, a na głowie miała maleńki czepek ze srebrnej tkaniny. Jej cera była jasna jak śnieg i przywodziła na myśl Śnieżny Pałac, w którym wcześniej mieszkała. Jasność jej cery budziła podziw w mieszkańcach królestwa.
— Jest jak biała róża — wołali, rzucając jej kwiaty z balkonów.