— Prawie się nie różni — powiedzieli radni.
— A u jego stóp leży jakiś martwy ptak — kontynuował burmistrz.
— Doprawdy, musimy wydać obwieszczenie, że ptakom nie wolno tu umierać.
Sekretarz miejski skrupulatnie zanotował uwagę burmistrza.
Posąg szczęśliwego księcia został zburzony.
— Jako że nie jest już piękny, nie jest też użyteczny — wyjaśnił profesor sztuki na uniwersytecie.
Posąg został stopiony w wielkim piecu, a burmistrz zwołał spotkanie, aby zadecydować, co zrobić z metalem.
— Oczywiście potrzebujemy nowego posągu — powiedział — który powinien przedstawiać mnie.
— Mnie — powiedział każdy z rajców i zaczęli się kłócić. Kiedy ostatnio o nich słyszałem, wciąż jeszcze się kłócili.
— Dziwne — powiedział nadzorca robotników w odlewni. — To ołowiane serce nie chce się roztopić w piecu. Wyrzućmy je.