— Jakiego sekretu? — zapytała wiedźma, zmagając się z nim niczym dziki kot i przygryzając wargi, na których pojawiały się plamki piany.

— Dobrze wiesz, jakiego.

Jej oczy koloru trawy zaszły łzami i powiedziała:

— Zapytaj mnie o cokolwiek innego, tylko nie o to!

Roześmiał się i jeszcze mocniej zacisnął ramiona.

Gdy wiedźma zrozumiała, że nie zdoła się uwolnić, wyszeptała:

— Jestem bez wątpienia równie piękna i urodziwa jak córki morza — po czym zbliżyła swoją twarz do jego twarzy.

On jednak odepchnął ją marszcząc brwi i powiedział:

— Jeśli nie dotrzymasz obietnicy, którą złożyłaś, wiedźmo, zabiję cię za wiarołomstwo.

Jej twarz poszarzała niczym kwiat judaszowego drzewa i wzruszyła ramionami.