— Daj mi bryłkę czerwonego złota, bo inaczej umrę.
Syn gwiazdy ulitował się nad nim i dał mu to, o co prosił, mówiąc:
— Jesteś w większej potrzebie niż ja.
Miał jednak ciężkie serce, bo wiedział, że czeka go smutny los.
Ale cóż to? Gdy przekroczył bramę miasta, strażnicy skłonili się i oddali mu pokłon, mówiąc:
— Jakże piękny jest nasz pan!
Tłum mieszkańców zaczął podążać za nim, wołając:
— Zaiste, nie ma na tym świecie nikogo tak pięknego!
Syn gwiazdy zapłakał więc i rzekł po cichu:
— Drwią ze mnie i za nic sobie mają moją niedolę.