— Czy z podaniem wieku, lady Narborough? — zapytał Dorian.
— Oczywiście, że z podaniem wieku, ogólnie uznanego. Niczego jednak nie należy robić w pośpiechu. Chciałabym, ażeby było to tym, co „The Morning Post” nazywa właściwym związkiem i żebyście byli oboje szczęśliwi.
— Jakichże to niedorzeczności nie opowiada się o szczęśliwych małżeństwach! — zawołał lord Henryk. — Mężczyzna może być szczęśliwy z każdą kobietą, dopóki jej nie kocha.
— Ach, jaki z pana cynik! — zawołał stara lady, odsuwając swe krzesło i kiwając na lady Ruxton. — Musi pan niebawem znowu przyjść do mnie na obiad. Doskonały z pana środek pokrzepiający, dużo lepszy od tego, jaki mi przepisał sir Andrew. Musi mi pan powiedzieć, jakie mam zaprosić towarzystwo. Postaram się o najlepszy dobór.
— Lubię mężczyzn z przyszłością i kobiety z przeszłością — odpowiedział. — Przyzna pani, że tworzą razem dobrane towarzystwo?
— Tak myślę — powiedziała, śmiejąc się, i powstała od stołu. — Stokrotnie przepraszam, droga lady Ruxton — dodała — nie zauważyłam, że pani nie skończyła papierosa.
— Nic nie szkodzi, lady Narborough. Palę przeważnie za wiele. Na przyszłość chciałabym się ograniczyć.
— Niech pani tego nie robi — rzekł lord Henryk. — Każde ograniczenie jest zgubne. Umiarkowanie jest równie złe, jak posiłek. Nadmiar jest tak dobry, jak uczta.
Lady Ruxton spojrzała nań z zaciekawieniem.
— Musi pan przyjść, lordzie Henryku, któregoś popołudnia wytłumaczyć mi to. To wygląda na zachwycającą teorię — mówiła, przechodząc do salonu.