— Pirotechnicznej, masz na myśli sztukę pirotechniczną — wtrącił Ogień Bengalski. — Jestem pewien, że mówi się „pirotechniczna”, widziałem ten napis na własnym pojemniku.
— Cóż, ja mówię, że pilotechnicznej — odpowiedziała Rakieta poważnym tonem, a Ogień Bengalski poczuł się jak ostatni niewypał i zaczął znęcać się nad mniejszymi fajerwerkami by pokazać, jak jest ważny.
— Jak więc mówiłam — kontynuowała Rakieta — mówiłam... O czym to ja właściwie mówiłam?
— Gadałaś o sobie — odburknął Ogień Rzymski.
— No tak, oczywiście! Wiedziałam, że byłam w trakcie przedstawiania czegoś bardzo interesującego, gdy mi tak niegrzecznie przerwano. Nie cierpię nieuprzejmości i braku dobrych manier. Bądź co bądź, jestem niezwykle wrażliwą osobą. Jestem przekonana, że nie ma na świecie nikogo, kto byłby tak wrażliwy jak ja.
— Wrażliwą osobą, czyli kim? — zwróciła się Petarda do Ognia Rzymskiego.
— Czyli kimś, kto ma odciski na stopach, dlatego zawsze depcze innym po nogach — szepnął Ogień Rzymski, a Petarda wybuchła śmiechem.
— Z czego tak się śmiejecie? — zainteresowała się Rakieta. — Ja się przecież nie śmieję.
— Ja się śmieję, ponieważ mi wesoło — odpowiedziała Petarda.
— To strasznie samolubne z twojej strony — rozzłościła się Rakieta. — Jakim prawem ci tak wesoło? Powinnaś więcej myśleć o innych. W zasadzie powinnaś myśleć o mnie. Ja cały czas myślę o sobie i oczekuję, że wszyscy pójdą moim śladem. Na tym właśnie polega empatia. Jest to wielka zaleta, którą mam rozwiniętą w najwyższym stopniu. Przypuśćmy, przykładowo, że coś stałoby mi się tego wieczora. Jakież byłoby to dla wszystkich nieszczęście! Książę i księżniczka już nigdy nie zaznaliby szczęścia, ich całe życie małżeńskie ległoby w gruzach. A król? Do końca swych dni nie mógłby się z tego otrząsnąć. Doprawdy, kiedy zaczynam rozmyślać nad wielkim znaczeniem mojej osoby, łzy prawie napływają mi do oczu.