„Mój Ojcze, czy trzeba podpisać?”

903.

Wszystkie religie i sekty świata mają za przewodnika naturalny rozum. Jedni chrześcijanie zniewoleni byli wziąć swoje prawidła poza samymi sobą i dowiadywać się o te, które Chrystus zostawił dawnym chrześcijanom, iżby je przekazali wiernym. Przymus ten niecierpliwi naszych dobrych Ojców; chcą mieć, jak inne ludy, swobodę podążania za swymi rojeniami. Na próżno krzyczymy im, jak niegdyś prorocy powiadali żydom: Idźcie w głąb Kościoła; dowiadujcie się o drogi, które zostawili mu dawni chrześcijanie, i idźcie za tymi drogami. — Odpowiedzieli jak żydzi: Nie pójdziemy; pójdziemy za myślami naszego serca; i rzekli: Będziemy jak inne ludy.

904.

Czynią z wyjątku regułę.

Dawni chrześcijanie dawali rozgrzeszenie przed pokutą; — czyńcie to w znaczeniu wyjątku. Ale z wyjątku robicie regułę bez wyjątku, tak iż nie chcecie nawet, aby reguła była wyjątkiem.

905.

O spowiedzi i rozgrzeszeniu bez oznak skruchy. — Bóg patrzy jedynie na wnętrze: Kościół sądzi jedynie z zewnątrz. Bóg rozgrzesza natychmiast, skoro ujrzy pokutę serca; Kościół, kiedy ją widzi w czynach. Bóg uczyni Kościół czysty wewnątrz, który swoją świętością wewnętrzną i na wskroś duchową pognębi wewnętrzną bezbożność pysznych mędrków i faryzeuszów; i Kościół stanie się zgromadzeniem ludzi, których zewnętrzne obyczaje będą tak czyste, iż pognębią obyczaje pogan. Jeżeli istnieją obłudnicy, ale tak dobrze zamaskowani, iż Kościół nie rozpoznaje ich jadu, cierpi ich; mimo bowiem że nie znajdą posłuchu u Boga, którego nie mogą oszukać, znajdują go u ludzi, których oszukują. Tak więc postępki ich, które wydają się święte, nie okrywają Kościoła hańbą. Ale wy chcecie, aby Kościół nie sądził ani o tym, co wewnątrz, ponieważ to należy jeno do Boga, ani o tym, co zewnątrz, ponieważ Bóg troszczy się jeno o to, co wewnątrz; i tak odejmując Kościołowi wszelki wybór ludzi, zatrzymujecie w nim najbardziej wyuzdanych i tych, którzy hańbią go tak silnie, iż synagogi żydów i sekty filozofów wygnałyby ich jako niegodnych i brzydziłyby się nimi jako bezbożnikami.

906.

Stan najłatwiejszy do życia wedle świata jest najtrudniejszy do życia wedle Boga i na odwrót. Nic nie jest tak trudne wedle świata jak życie religijne: nic nie jest łatwiejsze wedle Boga. Nic łatwiejszego niż piastować wysokie godności i opływać w dostatki wedle świata: nic trudniejszego niż żyć w nich wedle Boga, nie dając się im zagarnąć i ujarzmić.