955.
Jeden kaptur uzbraja dwadzieścia pięć tysięcy mnichów.
956.
„Czy masz pan należyte pojęcie o naszym Towarzystwie?”
Kościół trwał tak długo bez tych pytań. Inni zadają je, ale nie tak samo.
Jakie porównanie, myślicie, może istnieć między dwudziestu tysiącami rozdzielonych a dwunastu milionami zespolonych, którzy zginęliby jeden za drugiego? Ciało nieśmiertelne. Podtrzymujemy się do ostatniego tchu (Lamy) Przypieramy naszych nieprzyjaciół (Puys).
Królowie. Papież. III Królowie, 246.
Wszystko zależy od prawdopodobieństwa.
Świat żąda z natury swojej religii, ale miękkiej. Przyznajcie mi tę zasadę, a udowodnię wam to: iż Towarzystwo i Kościół dzielą ten sam los. Bez tej zasady niepodobna nic. Nie żyje się długo w jawnej bezbożności, ani też naturalnie w wielkiej surowości. Religia przystosowana ma widoki trwałości. Świat poszukuje ich przez rozwiązłość.
Bierze mnie tedy ochota pokazać wam to za pomocą osobliwego przypuszczenia. Powiem tedy: gdyby Bóg nie podtrzymywał nas osobliwą troską o dobro Kościoła, chcę wam pokazać, iż mówiąc nawet po ludzku, nie jesteśmy... Nie wiem, czy mogliby coś więcej uczynić tacy, którzy nie chcą panować bronią.