— Przynajmniej nie zaprzeczycie, że sprawiedliwemu nie zdarza się zgrzeszyć bez tego, aby Bóg...
— Cofasz się, ojcze — przerwałem — cofasz się i ustępujesz z ogólnej zasady; widząc że jest nicwarta dla grzeszników, chcesz się ugodzić i utrzymać ją bodaj dla sprawiedliwych. Ale w ten sposób, zastosowanie jej jest mocno ograniczone, bardzo mało kto bowiem będzie z niej korzystał: doprawdy nie warto się z wami spierać o to.
Ale mój towarzysz, który musiał chyba studiować kwestię jeszcze tego rana, tak dobrze był przygotowany na wszystko, odparł:
— Oto, mój ojcze, ostatni szaniec, poza który chowacie się, skoro wam się zdarzy zabrnąć w dysputę: ale i tam jesteście równie niepewni. Przykład sprawiedliwych nie więcej wam pomoże. Któż wątpi, iż często popadają oni w grzech bezświadomie, ani wiedząc o tym? Czy nie wiemy nawet z ust świętych, jak bardzo pożądliwość zastawia im tajemne pułapki i jak często zdarza się, iż nawet najpowściągliwsi oddają rozkoszy to, co mniemają oddawać jeno samej potrzebie, jak to św. Augustyn powiada sam o sobie w swoich Wyznaniach?
Jak często najgorliwsi ulegają w dyspucie odruchom gniewu we własnym interesie, podczas gdy sumienie utwierdza ich w mniemaniu, że działają jedynie w interesie prawdy, tak iż przekonują się o tym niekiedy aż znacznie później?
A co powiedzieć o tych, którzy chwytają się z zapałem rzeczy w istocie złych, ponieważ uważają je za dobre, jak tego historia kościelna daje przykłady? To nie przeszkadza, wedle Ojców, iż zgrzeszyli w tej okoliczności.
Inaczej w jaki sposób sprawiedliwi mieliby ukryte grzechy75? W jaki sposób byłoby prawdą, iż sam tylko Bóg zna ich wielkość i liczbę; iż nikt nie wie, czy jest godzien miłości czy nienawiści76; i że najświętsi muszą wciąż trwać w obawie i drżeniu, mimo że nie czują się winni niczego, jak powiada św. Paweł o sobie samym77?
Przyznaj tedy, mój ojcze, że przykłady tak sprawiedliwych, jak grzeszników zarówno obalają warunek, który ty przyjmujesz do grzechu, to jest, aby znać zło i miłować dobro jemu przeciwne. Zamiłowanie bezbożników do grzechu dostatecznie świadczy, iż nie mają oni żadnego pragnienia cnoty; miłość zaś, jaką mają sprawiedliwi dla cnoty, świadczy wyraźnie, że nie zawsze mają świadomość grzechów, które, wedle Pisma, popełniają codziennie.
I tak dalece prawdą jest, iż sprawiedliwi grzeszą w ten sposób, iż wręcz rzadkim jest, aby wielcy święci grzeszyli inaczej. Jak bowiem pojąć, aby te dusze tak czyste, które tak pilnie i żarliwie unikają najmniejszych rzeczy zdolnych nie podobać się Bogu, skoro tylko je spostrzegą, a grzeszą wszelako codziennie, aby te dusze, powiadam, miały za każdym razem przed upadkiem „świadomość swej niemocy w danej chwili i świadomość lekarza, pragnienie uleczenia i modlitwy do Boga, aby ich wspomógł” i aby mimo tych wszystkich natchnień te dusze tak żarliwe deptały to wszystko i popełniały grzech!
Uznaj tedy, mój ojcze, iż ani grzesznicy, ani nawet najsprawiedliwsi nie zawsze mają tę świadomość, to pragnienie i te natchnienia za każdym razem, gdy grzeszą; to znaczy, aby użyć waszego terminu, nie zawsze mają „łaskę uczynkową” we wszystkich okazjach, w których grzeszą. I nie powiadaj mi ze swymi nowymi autorami, iż niepodobna jest grzeszyć, nie znając sprawiedliwości, ale powiedz raczej, wraz ze św. Augustynem i dawnymi Ojcami, że niepodobna jest nie grzeszyć, kiedy się nie zna sprawiedliwości: Necesse est ut peccet, a quo ignoratur justitia78.