Królowie ludy uszczęśliwiać mogą.

I dnia pewnego z garstką towarzyszy,

(Hussejn w ich liczbie) wyruszył w świat oto,

Żywiąc nadzieję, że spocznie gdzie w ciszy;

Lecz z miejsca w miejsce gnany był tęsknotą.

Tutaj kroniki (niech je potną myszy),

O tym, co przeżył, takie bajki plotą,

Jak o podróży gdzieś na «szklaną górę».

A więc opuszczam rozdziały niektóre.

O geografii wówczas w Astrachanie