(Choć, chwała Bogu, nie takie te strony!)

Kręci kark, byle z świętobliwym drżeniem

Ten symbol państwa mógł objąć spojrzeniem.

Jak skamieniały, z ponurym wyrazem

W twarzy, siadł książę, gdzie dworska estrada;

Można by mniemać, iż martwym jest głazem...

Nic mu pod oczy błogo nie podpada;

Tańce rycerskie, kuglarze, tym razem

Nie mają więcej łaski, niż parada

Miejskiej milicji... ledwo bąknie słowo,