A goście są bez broni. To haniebnie!

Porwawszy biednym matkom córki z objęć,

Wywijać gołą szablą przed oczyma!

I wciąż tak robią wszyscy! Coraz inni

Rzucają się na zdobycz za tamtymi!

Tutaj na górę dążą; każdy swoją

Chwyciwszy, ciągnie, wlecze tu do bramy.

O! widzę: to Talassjusz, a tuż za nim...

Czyż można tak zwycięstwo chlubne plamić!

I Ankus! — Gdzież to, ojcze, król się podział?