Z gorączki bierze na siebie to dzieło!
Bo gdyśmy nocą szły, za nami krwawy
Cień zabitego kroczył Rzymianina,
Że aż w szał jakiś popadła dziewczyna
I miecz ten w rękę chwyciła z obawy.
A jak się gwoli chorym dzieciom czyni,
Tak i ja broń tę zostawiłam przy niej.
Moim czyn, moim; wasz gniew mnie nie straszy;
Z chlubą go głoszę w obecności waszej.