Zawisłaś na mnie i jęknąwszy srodze,

„Ratuj mnie!” rzekłaś. — On wpadł między nas

I w ślepym gniewie szarpnąwszy się, razem

Przebity na wskróś tym właśnie żelazem,

Które dobyte jam w ręku trzymała,

I na posłanie zawlókł się zaledwie.

A myśmy w progu czekały obiedwie,

Póki duch z jego nie ustąpił ciała.

Przypomnij, nie przecz! Tyś wprawdzie pragnęła

Zemsty, ale ja dokonałam dzieła.