Poszłabym z tobą, by rzec do rodzica,

Czego by żadna nie śmiała dziewica:

— Oddaj mnie jemu. — Pokój zmącił nam?...

Miłość go mąci. — Podszedł?... Takiż sam

Jest tryb miłości. — Drwił z królewskiej krwi?...

Ej! właśnież miłość z najsilniejszych drwi

I najwolniejszych: z miecza i korony.

Teraz zwycięzca leży zwyciężony;

Lecz hymn tryumfu stał się dla mnie wyciem,

Chwałę zwycięstwa płacić muszę życiem.