Wiosna jej lica zwiędła i zwątlała

Śród jednej burzy! A ci głupcy przecie

O pojednaniu mówią. Biedne dziecię!

Chce podbiec ku niej. Ona podnosi rękę, powstrzymując.

Jak to! Czyż ty już nie poznajesz mnie?

Cóż tak na ojca patrzysz nieprzytomnie?

Otwórz ramiona, aby serce twe,

Bijąc przy moim, powiedziało do mnie:

Tak; to ja, ojcze, ostatnie z twych dzieci,

Taż sama Tullia, choć mnie boleść szpeci.