Wężowych oczu połysk. Pójdź no, chłopcze!
Pójdź, mój kochany chłopcze; coś ci powiem.
CHŁOPIEC
wychylając się za bramę
Kiedy teraz najpiękniej: — konie, konie!
Dziesięć bialutkich takich, dziesięć karych!
Aż wszyscy z miejsc powstali: takie śliczne.
Mój ojcze, czy też u nich, u Sabinów,
Są w Kurach6 takie konie, jak tu w Rzymie?
Ach! żebym ja był duży, też bym jechał.