Zaprawdę, jest ich jeszcze co niemiara.
Pierw, nim byś zliczył, zeszłoby południe,
I Bachos126, sprzeka127, zastawszy koźlęta
Swe niedojone, nie chciałby nam śpiewać
Przedziwnie mądrych i nadobnych pieśni
O Przeznaczeniu, o Trafie, o bogach,
Pierwo-chaosie, Miłości, o czarnej
Doli Tytana, w więzach spętanego,
I o tym, jako ma być wyzwolony,
Przetworzyć ziemię w jedno wszechbraterstwo;