Nie cisowe gałązki;

Łzami skrapiajcie mu całun, nie rosą

Niech tam, z nagiej krzewiny

Śmierci, zwiędłe wawrzyny

Na wieczną cześć Królowi Godzin przyniosą!

Śpiesz, o śpiesz się, orszaku!

Jak błyskiem zórz zepchnięty,

Drżący tłum cieniów z niebieskiego szlaku,

Już pierzchamy w odmęty;,

Na kształt zdmuchnionej pianki,