Aż śmierć je złączy, by już nie rozłączyć.
To są sny, świetlne pierworysy ludzi;
Co stwarza wiara, miłość roi, wszystkie
Straszliwe, dziwne i piękne postacie.
I ty tam jesteś, jako cień stargany,
Wśród gór wiszący na wichrów stolicy;
Są tam bogowie wszyscy, są tam także
Wszystkie potęgi bezimiennych światów,
Olbrzymie widma z berłami, mężowie,
I bohaterzy, i dzikie zwierzęta,