A szlachectwo, a zamek? Wpro-owa-dzałeś w błąd sprawiedliwość.
FIGARO
Ładną mi sztukę chciała spłatać ta wasza sprawiedliwość! Toć dla przeklętych stu talarów omal dwadzieścia razy nie utrupiłem tego jegomości, który okazuje się dziś moim ojcem! Ale skoro niebo ocaliło mą cnotę od tych niebezpieczeństw, przyjm, ojcze, moje przeprosiny... a ty, matko, uściskaj mnie... najbardziej macierzyńsko, jak zdołasz...
Marcelina rzuca mu się na szyję
SCENA SIEDEMNASTA
Bartolo, Figaro, Marcelina, Gąska, Zuzanna, Antonio, Hrabia
ZUZANNA
wbiegając z sakiewką w dłoni
Wasza dostojność, proszę wstrzymać wszystko; proszę cofnąć to małżeństwo; spłacę jejmość pannę posagiem, jaki dostałam od pani.