Wszakże Szimenę kocha z dawna.
Cóż, że mną szarpią niepokoje?
Ich miłość była dla mnie jawna.
Nie ja przeszkodą wśród nich stoję,
bo nawet ojca krew przelana
miłości onych nie rozprzęga.
Snać jest więc miłość tą potęgą,
że aż od niebios — piekieł sięga.
Zamknięta mego losu księga.
Snać przeznaczenie samo każe,