Ponieważ ten nikczemnik-ogień bardziej lubi dzielnicę tylną, którą przypieka, niżli dzielnicę przednią, którą we wrzenie wprawia210.

PIPPA

Niechaj zginie odmieniec plugawy!

NANNA

Posłuchaj teraz opowieści o dworaku. O święta i droga sercu Wenecjo! Jesteś boska, jesteś godna podziwu, jesteś rozkoszna, aliści gotowa bym była na twą intencję w czasie dwóch wielkich postów ścisły post zachować tylko dlatego, że żarłoków, rozpustników, obsrajmurków i gołodupców dworakami zowiesz.

Pewien messere211, jeden z tych panów, co to żyją, jak się należy, a umierają na wiązce słomy, tyłkokręciciel, wiercipięta, urwis i pochlebca nabrzęczał tyle do uszu pewnej biedaczce, że ta upiekła się w dymie jego chwalb212. Zwodził ją przez cztery miesiące, darząc ją nikczemnymi213 upominkami: pantoflami ze zużytego jedwabiu lub aksamitu, parą chudych kurczaków od czasu do czasu, różańcem z drozdów, beczułką Corso214 i innymi podarkami, jakie mają zawsze w zanadrzu galanci bez grosza w kieszeni. Możesz łatwo obliczyć, że przez ten cały czas wydał zaledwie dwadzieścia talarów215. Dama, której wszystkie potrzeby pewien miłośnik zaspokajał, była pod urokiem tego wszarza216 i dlatego też wypuściła z rąk tylu kochanków, ilu ich mieć mogła. Serce rosło jej w piersiach, gdy wielkiego pana udawał.

PIPPA

Z jakiegoż to powodu przybierał taki pański ton?

NANNA

Z powodu ścisłej swej przyjaźni z pewnym kardynałem. Rzekomo Jego Rewerencja ściskał go za szyję dwa razy na dzień, nie jadł ni kęsa strawy217, nim się z nim nie podzielił, i odkrywał mu wszystkie swoje tajemnice. Gdy wszarz dość się już narozprawiał o swych krzywdach, stratach, profitach i beneficjach218, a takoż o nadziejach, związanych z Hiszpanią, Francją i Niemcami, zaczynał śpiewać głosem pękniętego dzwonu: