Do pewnego stopnia, rzecz jasna.

Na przykład wyprzedzić jakieś wydarzenie

o jakiś czas, ale tak

żeby nie zamykać sobie dostępu

do przewidzenia innych wydarzeń,

a więc mówić konkretnie

a jednocześnie wystarczająco szeroko

by była to prawdziwa przepowiednia.

Miałoby to oczywiście coś wspólnego

z wyczuciem tzw. ducha czasu, ale bez tanich mrugnięć