Jest maj, parę dni temu spadły

pierwsze większe deszcze.

I nawet każda kropla ma swoją prehistorię,

która pozwala jej przybrać własny kształt.

Wiesz, czasem mi się zdaje, że jestem

zbitką gestów, które mnie przekonały,

słów, które jakimś cudem zapamiętałem

i czym prędzej schowałem do ręki

żeby nie uciekły, i paru milczeń

których nie umiem.